piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 17

          Ten rozdział jest napisany dla mojej Jewelki. Brakuje mi ciebie najbardziej z naszej paczki. Chętnie bym cofnęła czas żeby znów móc mieć cię ciągle obok siebie.

           Głaskałam jego policzek aż się nie uspokoi. Gdy trochę się opanował kucnęłam przed nim. Otarłam kciukami łzy i uśmiechnęłam się blado. Chłopak nie patrząc na nic porwał mnie w ramiona i tulił się do mnie. Gdy się całkiem uspokoił była 3 w nocy. Wszyscy  już spali.
H-Myślałem że odeszłaś.
E-Harry. Nie potrzebujecie mnie. Macie tam wspaniałe dziewczyny one wam pomogą. Pozwól mi odejść.
H-Nie pozwolę.
E-Harry muszę. Ja właśnie straciłam...-o kuźwa prawie się wygadałam. głos mi się łamał. Nie dam rady wam pomóc jak sama potrzebuję pomocy rozumiesz?
H-Emily powiedz co się dzieje.
E-Harry... Ja... Straciłam... Moje...Przepraszam nie mogę-powiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia. Zerwał się i pobiegł zablokować drzwi.
H-Nie wypuszczę cię.
E-Proszę.
H-Nie. Powiedz co się stało.
E-Nie-wydarłam się
H-No powiedz
E-Co?-krzyczałam- co mam ci powiedzieć że straciłam przedwczoraj dziecko o to ci chodzi?
H-Co?-powiedział lekko zdenerwowany.
E-Nic. Odsuń się proszę.
H-Skarbie...
E-Nie dotykaj mnie-wydarłam decybele i wybiegłam z pokoju a później z hotelu. Ruszyłam biegiem w pierwszą lepszą stronę. Zwalczałam napływające wciąż łzy. Gdy obraz całkiem mi się zamazał. Padłam na kolana i po prostu zaczęłam płakać. Po jakichś pięciu minutach znalazł mnie Liam.
                                       *A tym czasem*
Li-Coś ty kurwa zrobił?!-wrzasną chłopak
H-Co?
Li-Wiesz co to oznacza?
H-Jak to straciła?
Li-Poroniła.
H-Nie powiedziałam mi
Li-Jasne że ci nie powiedziała kretynie. Sama co się dowiedziała i wieczorem jak bawiłeś się w najlepsze  ona siedziała sama i poroniła
H- Znowu to samo. Znowu to się dzieje.
A-Harry... Chodź-powiedziała.
H-Nie-powiedział
A-Chodź-powiedziała z naciskiem.
H-Nie
J-Hazza idź bo ci w dupę nakopie-wydarła się i wszyscy podskoczyliśmy
A-Chodź. Położysz się. Będzie dobrze.
               Pomogła mu wstać i zabrała do pokoju. Zamknęła drzwi. Ja poszedłem do kuchni. Za mną reszta.
Li-Wiecie gdzie mogła pójść?
Z-Do domu.
Li-Gdzie ona mieszka?-Powiedział mi na ucho  adres.-Nie mów im-poprosiłem i wybiegłem. Rozejrzałem się i pobiegłem w prawo. Biegłem do drugiej krzyżówki i w lewo. W tedy ją zobaczyłem. Płakała. Klęcząc. Podbiegłem do niej. Kucnąłem a ona tak po prosty przytuliła się i jeszcze bardziej zaniosła się szlochem.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 16

          Rano wstałam jako pierwsza. poszłam pod prysznic. Gorąca woda działam kojąco. Wiadomość o poronieniu jeszcze mnie przybijała. Z jednej strony się cieszę a z drugiej nie. Mimo wszystko to było dziecko. Żywe stworzenie.  Wyszłam z pod tego prysznica. założyłam coś luźnego i poszłam do kuchni.  Zaczęłam robić im śniadanie. Wstawiłam wodę na kawkę i usiadłam czekając aż się zagotuje. Nie mogłam nic jeść.
Li-Hej mała-powiedział
E-Hej-powiedziałam blado się uśmiechając
Li-jak się czujesz?
E-Tak jak widać-mówię ironicznie.
Li-Boli?-pyta mnie
E-Boli. Bradzo.
Li-Będzie dobrze.
             Po południu chłopaki znowu mieli próbę. ja spakowałam swoje rzeczy. wieczorem powiedziałam Amy że jadę do domu. Ze oni już mnie nie potrzebują i jak się spodziewałam kłótnia
A-Nie możesz.
E-Ale co ja mam tu do roboty?
A-Możesz ich wspierać.
E-Nie. Wracam do domu.
A-Na prawdę chcesz żeby on cierpiał przez ciebie?
E-Nie chcę. Ale i tak cierpi
A-Emily
E-Nie. nie zostanę. przepraszam. powiedz im że będzie mi ich brakowało.-mówiąc to wyszłam. poszłam skrótami do domu mojego. W domu panowała cisza. Poszłam do swojego pokoju przebrałam rzeczy i brudne zaniosłam do pralki. Nastawiałam ją i zeszłam do biblioteczki. Zobaczyłam co mama a co zabrała a co zostawiła. Jak się okazało zostawiła wszystko tylko zabrała ubrania.
                 Wyszłam właśnie z wieczornego prysznica kiedy zadzwonił telefon. Odebrałam wiedząc że to mama.
M-Hej. Jak tam?
E-A dobrze właśnie wróciłam do domu.
M-Ale jak to przecież program trwa dalej.
E-Mamo ja już im nie jestem potrzebna.
M-Jesteś. I to bardzo.
E-Jak tam lot do Polski?
M-Dobrze miną szybko. Już się rozpakowałam i idę wziąć kąpiel.
E-A jaki on jest?
M-Boski-wyznaje mi.- Taki opiekuńczy.
E-Mamo tylko bądź rozważna. wiesz że nie chcę żebyś się sparzyła.
M- Em nie martw się. ja go znam już od dawna.-powiedziała. W telefonie mi piknęło informując że mam drugie połączenie.
E-Mamo dobijają się do mnie. muszę kończyć.
M-Trzymaj się..
Spojrzałam na wyświetlacz. Amy.
E-Halo
A-Możesz tu przyjechać? Mamy...Eeee... Problem?
E-Co się stało?
A-No... przyjedź proszę. nie poradzimy sobie sami.
E-Już jadę.
          Weszłam do mieszkania gdzie pod drzwiami stała Amy, Liam i Louis. Podeszłam do nich zobaczyć co się dzieje.. Amy dociągnęła mnie na bok.
A-Zamknął się i nie chce wyjść. Powiedział że sobie podetnie żyły jak nie wrócisz i nas wcale nie wpuszcza.-podeszłam do drzwi. Otworzyłam je kluczem i weszłam. Hazza leżał na łóżku. Nie podniósł wzroku jak stanęłam w drzwiach. Oparłam się o futrynę i stałam i czekałam aż się zorientuje.
E-Długo zamierzasz mnie ignorować?-dopiero gdy się odezwałam zerwał się z łóżka i podbiegł do mnie i padł na kolana. " co on się oświadcza?" ale on tylko się przytulił do moich nóg i płakał jak dziecko....

czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 15

         Po jakimś czasie byłyśmy wszystkie gotowe. Miałam średni makijaż. Zakładałam właśnie trampki kiedy do pokoju weszła Amy
A-Musimy już iść-powiedziała
E-Już wychodzę-powiedziałam ruszyłam za dziewczyną. Zamknęłam apartament i zjechałyśmy windą na parter. Tam szybko przeszłyśmy za kulisy gdzie nas przepuścili tylko dla tego że Simon się kręcił w pobliżu.
S-W końcu.
E-Co jest?-zapytałam
S-Chłopaki strasznie się denerwują
E-Gdzie oni są?
S-W Swojej garderobie-powiedział. Szybko przeszłyśmy między ludźmi i weszłyśmy do garderoby. Oczy wszystkich skierowały się na nas.
Z-Jesteś.-powiedział patrząc się na mnie.
E-No jestem.-powiedziałam.- A wam co? Gorzej? Przecież znacie tekst tak? Zaśpiewajcie tak jak na próbie.-powiedziałam.
K-Chcecie przećwiczyć?
N-No może by wypadało.
        Chwilę poćwiczyli i przyszedł po nich jakiś facet. Poszłyśmy z nimi. Chłopaki wyszli na scenę. Gdy puścili muzykę usiadłam.  Tak mi się kręciło w głowie że nie byłam w stanie stać.
M-Mała co jest?
E-Nic tylko zakręciło mi się w głowie.
J-Chodź.-powiedziała.
E-Gdzie?
J-Chodź.
E-Ale...-Nie dała mi dokończyć b pociągnęła mnie za sobą.-No co się stało?
J-POWIEDZ MI ŻE  NIE JESTEŚ W CIĄŻY-syknęła-
E-A dlaczego mam niby być?
J-Kręci ci się w głowie, masz mdłości i zmienia ci się humor.
E-Nie...-ale zamilkłam i się zaczęłam zastanawiać.
J- O nie...-Jęknęła.- Chodź w torbie mam test ciążowy.
E-Nie... Jewel ja się boję.
J-To ja spojrzę na wynik.
E-Nie. Jak już jestem w ciąży to z...
J-Nie... Co on ci zrobił?
E- Nie chcę o tym rozmawiać.
J-Powiedz co on ci zrobił?
E-Jewel-warknęłam do niej.- Nie będę o tym mówić-powiedziałam ostro.
J-Daj sobie pomóc-powiedziałam.
E-Chodź mam pomysł.-Powiedziałam i zaciągnęłam ją do łazienki. Stanęłam przed nią- Uderz mnie w podbrzusze
J-Nie. Nie chcę żebyś poroniła.
E-To jest dziecko Krissa- Nie chcę go rozumiesz.
                                * późnym wieczorem*
             Źle się czułam. Bardzo było mi niedobrze. Leżałam blada w łóżku a reszta poszła do klubu. Zebrało mnie na wymioty. Pobiegłam do łazienki i zwróciłam wszystko co miałam w środku. Złapał mnie silny skurcz podbrzusza i polała się krew. Zmieniłam czyste ubrania i poszłam się położyć. Byłam chyba bledsza niż trup. Zadzwoniłam do mamy powiedziałam jaka jest sytuacja i że nie mam  już sił do Krissa. Ona zaś nic nie powiedziała i poprosiła żebym dbała o siebie i że przyjedzie i do mi klucze bo wyjeżdża do faceta do polski. Przed 4 wrócili z baru. Wszyscy byli pijani z wyjątkiem Liama. Chłopak położył wszystkich spać i przyszedł do mnie.
Li-Co się stało? Jesteś blada jak ściana.
E-Liam-wyszlochałam i przytuliłam się do niego. On niepewnie mnie objął.
Li-Ej... CO jest?
E-Ja... Nie mogę-powiedziałam
Li-Czego?
E-Straciłam dziecko-zaniosłam się płaczem.
Li-Jezus...-Wyszeptał-Ale nie jego?
E-Liam Ty nie rozumiesz. Zgwałcili mnie.- Zachłysnął się powietrzem.-Już wiesz?
Li-Tak. Biedna- powiedział i przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie.
E- Nie mów tego nikomu-poprosiłam.- Idę się położyć- Odsunęłam się od niego i poszłam do pokoju do Harrego. O dziwo nie był aż tak pijany jak mi się wydawało. Nie dawało od niego wódą. Położyłam się a on objął mnie i przyciągnął do siebie.
H-Kocham cię-wymruczał i usnął na dobre a ja razem z nim.

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 14

J- Chodź wejdziemy do środka
E-Nie wiem co się między nami dzieje-powiedziałam. -Nie kontroluję tego.
J-Wyluzuj.- Będzie dobrze.-A teraz chodź pójdziemy pośpiewać.
A-Właśnie. chodź-powiedziała i zaciągnęła mnie do mikrofonu.
K-Włączam-powiedziała i włączyła dobrze znany mi utwór.
M-No śmiało-ponagliła mnie Monica
E-Dziewczyny. Ja jadę do domu. Muszę z nim pogadać.
K-Jedź-powiedziała ze śmiechem. Wybiegłam ze studia i pobiegłam do samochodu. Podjechałam pod hotel. Zaparkowałam i pośpiesznie wbiegłam do pokoju chłopaka. Stał przy oknie. Gdy wbiegłam nie odwrócił się. Podeszłam do niego. Stanęłam przed nim. Nie spojrzał na mnie. Patrzył przed siebie. Płakał? Cholera co ja zrobiłam? Ty jebana idiotko-wrzasnęłam na siebie w myślach.
E-Przepraszam-powiedziałam. Spojrzał na mnie.- Wybaczysz mi?-zapytałam z nadzieją
H-Kocham cię-powiedział.
E-Słucham?
H-Kocham cię. -powtórzył.
E-Chodź-powiedziałam
H-Gdzie?
E-Chodź-powiedziałam i zaciągnęłam go do sypialni. Załapał o co mi chodzi. Zaczął mnie całować. Zachłannie i dziko. Nasze czyny przeniósł na łóżko. Po jakże udanych przeprosinach wstałam i założyłam
H-Gdzie idziesz?
E-Do łazienki. Wziąć prysznic.
H-To Idę z tobą. wezmę kąpiel-powiedział
E-To Chodź-powiedziałam szelmowsko się uśmiechając.
             Siedziałam w kuchni z Harrym. Miałam wilgotne włosy. Tulił mnie do siebie na kolanach nucąc utwór jaki mieli wykonać dzisiaj na pierwszym etapie. Przekręciłam głowę tak abym mogła pocałować go w szyję. Zamruczał tak seksownie jak lubiłam najbardziej. Objął mnie ręką i przycisną do siebie jeszcze bardziej. Siedzieliśmy tak trochę kiedy do apartamentu weszli chłopaki i dziewczyny.
E-Co jest?-zapytałam
Lou-Harry... Ty jeszcze nie gotowy?-Zajęczał.
H-Oj... Już idę-powiedział.- Kochanie. Muszę iść-powiedział i wstał ze mną na rękach. Posadził mnie na krzesełku i pobiegł się szykować. Jewel spojrzała na mnie porozumiewawczo. Uśmiechnęłam się tylko a ona jak gdyby nic usiadła obok mnie.
J-Chodź wysuszę ci włosy-zaproponowała.
E-To chodź-powiedziałam.- Ona weszłam głównym a ja przez pokój wejściem.
H-Ej-powiedział gdy otworzyłam drzwi
E-To tylko ja-powiedziałam a on na dźwięk mojego głosy rozluźnił się.
H-Daj mi buzi-poprosił. Podeszłam do niego i pocałowałam w usta. - Będziesz tu kiedy wrócę?
E-Raczej tak. Ale planuję wyjść.
H-Gdzie?
E- Za kulisy do was
H-Zrobisz to dla nas?
E-Dla ciebie. A później może pójdę na piwo czy coś
H-To mi napisz że ciebie nie będzie czy coś
E-Dobrze kotku.
H-Baw się dobrze kochanie-powiedział dając mi klapsa w tyłek.
E-Będę-powiedziałam.- Leć już- chłopak wyszedł a ja weszłam do łazienki
J-Jaki on romantyczny- powiedziała- pogodzona się znaczy tak?
E-Tak.- Usiadłam na wannie a Jewel zaczęła mi suszyć włosy
J- To dobrze.- Jak byście się nie pogodzili to bym mu skopała tyłek tak że by na niego nie usiadł przez najbliższy miesiąc
E-Dzięki Jewel. Poradziłabym sobie z tym sama.
J-Wiem. Ale fajnie by było.
E-Nie. Susz szybko i lecimy ich  pooglądać.
J-Dobrze. A tak właściwie to po się myłaś?
E-To miałam taką potrzebę.
J-Aha..-Powiedziała podejrzliwie-Czy wy...
E-JJ do jasnej cholery..
J-Czyli tak.-Powiedziała bardziej do siebie-
E-Ja pierdziele. Całe życie z debilami.
J-Też cię kocham-powiedziała.
E-No wiem.

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 13

Weszliśmy do środka. Poprowadził mnie do chłopaków.
S-Chłopaki proszę was ogarnijcie się
Li-Zapomnij.
E-Wszyscy siadać raz!-wrzasnęłam wszyscy byli przestraszeni. Usiedli.-A teraz mówię wam 1 i ostatni raz jak ktoś piknie słowo i ni będzie się słuchał nie dostanie nagrody.
Lou-A co?
E-Zobaczysz.
Lou-Powiedz.
E-Zamknij się JUŻ!!-odwróciłam się do Simona-Nie ma za co.
S-Wstańcie i zaśpiewajcie mi to ostatni raz-powiedział.
E-Mogę go na chwilę?
S-Jasne. Możecie już iść do samochodu.
E-Dzięki.
H-Co jest?
E-Z tobą też mam sobie do pogadania
H-Oho. To się zacznie.
E-Co to miało być?
H-Kiedy?
E-Rano.
H-Nie chcę o tym  rozmawiać
E-Harry proszę powiedz.
H-Jewel ci nie powiedziała?
E-Ja chce to usłyszeć z twoich ust.
H-Nie chcę o tym rozmawiać-powiedział i wsiadł do samochodu. Przeszłam ze strony kierowcy i odwróciłam się do niego.
E-Harry.- Podniosłam jego głowę i odwróciłam do siebie.
H-Jeszcze ci mało? Musisz na to patrzeć?
E-Muszę. Przepraszam.-Przysuną się do mnie. Spojrzał mi w oczy i zapytał.
H-Mogę?- W odpowiedzi musnęłam jego usta swoimi. Wpił się zachłannie w moje usta. Kiedy już mu ulżyło odsuną się na centymetr.
E-Nie rób mi tego więcej.
H-Tego co teraz?
E-Nie tego co rano
H-Nie będę-powiedział i pocałował mnie jeszcze raz.
E-Oni myślą że się kłócimy
H-I niech tak zostanie.
E-Jak chcesz.
H-To co kłócimy się?
E-Tak.-Kiedy otworzyli drzwi zaczął na mnie krzyczeć. I ta kłótnia miała być na niby ale pokłóciłam się z nim naprawdę. Nie odzywałam się do niego całą drogę. To zabolał co mi powiedział. Jadąc miałam łzy w oczach.  Podjechałam pod hotel-Idźcie do pokoi ja jadę po dziewczyny-powiedziałam  łamiącym się głosem. Wszyscy wysiedli z wyjątkiem Harrego.
H-Nie płacz.
E-Nie płacze
H-Nie płacz.
E-Wiesz jak mnie zraniłeś?
H-Przepraszam nie chciałem.
E-Zrobiłeś to celowo
H-Nie. Wybacz mi-powiedział i przysuną się z zamiarem pocałowania mnie.
E-Nie-zaprotestowałam. Idź już
H-Nie. Chcę cię pocałować
E-Ale ja nie chcę
H-Proszę. Jeden buziak i już mnie nie ma
E-Nie. Idź.
H-Idę ale i tak ci nie odpuszczę
E-Jeszcze się przekonamy.-Powiedziałam gdy wysiadł
            Odjechałam z miejsca ze łzami w oczach. Podjechałam pod studio i
zaczekałam aż dziewczyny wyjdą po mnie. Wyszła tylko JJ/
J-Co jest?
E-Jest jeszcze gorzej. Tylko się z nim pokłóciłam
J-Nie przejmuj się
E-Masz racje gdyby to mnie tak nie bolało

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 12

          Tu chciałam podziękować Jewelce za pomoc w tym rozdziale.  Gdyby nie jej podpowiedź długo by tu nie było tego rozdziału.
             Obudziłam się rano bardzo wcześnie. Korzystając z okazji że wszyscy śpią poszłam wziąć szybki prysznic. Obmyłam trochę ciało i włosy i wyszłam. Ubrałam się w luźne rzeczy i po cichu poszłam do przedpokoju. Związałam mokre włosy w koka. Założyłam buty i bluzę i wyszłam na spacer. Na dole w barze kupiłam sobie kawę rozpuszczalną i wyszłam na powietrze.  Poszłam do parku i siadłam na ławeczce. Pijąc po woli gorącą jeszcze kawę patrzyłam na grupę przedszkolaków. Kiedy biegła jakaś dziewczynka przewróciła się obok mnie. Szybko postawiłam kubek i podbiegłam do niej i pomogłam wstać.
E-Nie płacz.-powiedziałam.- Zaraz się zagoi.- Dziewczynka spojrzała na mnie i się przytuliła.  Zaraz podeszła opiekunka
O(opiekun)-Co się stało?
E-Przewróciła się
O-To nic. Chodź. -zwróciła się do dziewczynki- Dziękuję powiedziała uśmiechając się do mnie. Również się uśmiechnęłam. Usiadłam z powrotem na ławce i zadzwonił mój telefon.
E-Halo?
H-Gdzie Ty kurwa jesteś?!-warkną. Rozłączyłam się schowałam telefon do kieszeni.  Wiedziałam że będą do mnie wydzwaniać. wyciszyłam tylko aparat i kończąc kawę siedziałam na ławeczce.
E-Ja pierdole -powiedziałam sama do siebie. i odebrałam- Czego-warknęłam.
H-Przepraszam.
E-I?
H-Proszę wróć.
E-Spieprzaj.-rozłączyłam się. wyrzuciłam kubem termiczny po kawie i ruszyłam do miasta. Idąc sobie ulicą natknęłam się na małe opuszczone studio muzyczne. Uśmiechnęłam się pod nosem i weszłam do środka
                Zamknęłam drzwi o dziwo w środku jest klucz. Zamknęłam na klucz. Włączyłam muzykę z deski rozdzielczej. Leciało mi Try.  Złapałam za tekst i zaczęłam śpiewać.
Śpiewając czułam jak złe emocje powoli ode mnie odpływają. Korzystając z ulgi jaką niesie muzyka i słowa wymawiane przez moje usta, zamknęłam oczy i pogrążyłam się w pięknej nieświadomości. Odcinając mózg od uczuć i myśli latających sfawolnie po głowie czułam się idelanie, ale każda chwila kiedyś się kończy. Moja chwila skończyła się wraz z końcem piosenki. Odkładając tekst na stolik, bezwładnie opadłam na podłogę a po moim policzku popłynęła jedna samotna łza.
E- Dlaczego wszystko musi być tak skomplikowane? - szepnęłam, i podciągając kolana pod brodę, zaczęłam cicho szlochać.
        Kiedy zaczął dzwonić do mnie telefon zmusiłam się żeby zobaczyć na wyświetlacz."Jewel" No to jak już ona dzwoni to cos się dzieje albo jest ze mą źle.
E-Halo-przybrałam już prawie naturalny ton głosu.
J Emily?
E-No tak.
J-Płaczesz?-O kuźwa.
E-Nie.
J-Tylko
E-Śpiewałam i zachrypłam
J-Gdzie jesteś
E-W taki starym studio
J-Gdzie?- Szybko podałam jej adres.
E- Ale nie przyprowadzajcie chłopaków. Same bądźcie jak chcecie
J No spoko.
E-To mam się was spodziewać
J-Tak wyślemy ich na próbę i przyjdziemy
E- no ok
J-Ale musimy być przed końcem próby.
E-Wy będziecie.
J-Pogadamy jak będę
E-Aż się boję
J-I masz racje
                   Siedziałam przy fotelu i czekałam na dziewczyny. Długo się nie naczekałam.
J-Możecie nas chwilę zostawić same?-zapytała
M-No jasne
J-Dzięki. -Dziewczyny przeszły do studia a ja zostałam sama z JJ-Co ty robisz?
E-Siedzę
J-Czemu tak go traktujesz? Wiesz że on przez ciebie płakał i chciał się pociąć?-Jak to usłyszałam po moich policzkach popłynęły niechciane łzy.- Wróć z nami.
E-Nie wrócę z wami. Idę teraz-zaśmiała się. Zerwałam się i wzięłam kluczyki od niej i pojechałam pod dom ich trenerów. Nie musiałam długo czekać. Wyszedł Harry. Gdy go zobaczyłam szybko podeszłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona. Z ulgą mnie ujął i zakręcił dookoła.
E-Przepraszam-wyszeptałam.
H-Ja tez. Nie miałem takiego prawa.
E-W porządku.
H-Wejdziesz?
E- Nie.
H-Może jednak wejdziesz? Simon już sobie z nami nie radzi
E-To mają przejebane
H-Aż się boje
E-I masz racje.

sobota, 26 października 2013

Rozdział 11

                  Pozwalałam swoim emocjom ujść z łzami. i ścieknąć z wodą. Po chwili w łazience Pojawiła się JJ.
J-Evie co się stało?
E-Nic-powiedziałam łamiącym się głosem.- Możesz zamknąć drzwi na klucz?
J-Jasne.-Wstała i podeszła do nich przekręcając klucz w zamku.-więc słucham co się stało?
E-Nic się nie stało. Mów co z Zaynem-powiedziałam odsuwając jedną część szyby żeby ją widzieć. Usiadłam w brodziku i patrzyłam na nią
J-Jest okey. Nie uwierzysz. Pocałował mnie. A propos... Miałaś mu nie mówić nic.
E-I słowa dotrzymałam.-Powiedziałam patrząc z powagą w jej czekoladowe oczy.
J-No weź powiedz co ci jest bo nie mogę patrzeć jak cierpisz.
E-Nic mi nie jest. Serio.
J-Wiesz że mnie nie oszukasz.-Westchnęłam ciężko i powiedziałam
E-Zobaczyłam za dużo. Lepiej?
J-W jakim sensie?
E- Boże Jewel. Nic mi nie jest. Poradzę sobie.
J-Mów o co chodzi?
E-Podaj mi ręcznik-powiedziałam a ona odwróciła się i podała mi ręcznik. Owinęłam się nim i wyszłam.-Chodzi o Harrego
J-A co zrobił
E-Nie ważne. Zranił mnie
J-Zapewne chodzi ci o malinkę
E-Tak
J-Trzeba było tak od razu . Już ci mówię... A więc graliśmy w butelkę i wypadło na Louisa I Zayn kazał zrobić Harremu malinke. A on się upierał że ci się to nie spodoba.
E-Powiedział tak?
J-Tak. Skoro już tu jestem mogę się umyć tu jest tak ciepło
E-Jasne. Zaraz wracam idę tylko po coś ciepłego
J-Oki- powiedziała i ja wyszłam. wzięłam sobie dresy i ciepły sweterek. Już miałam wejść z powrotem do łazienki ale Poczułam ręce na brzuchu
E-Harry...
H-Ja
E-Co chcesz?
H-Czemu się tak zdenerwowałaś?
E- Przypomniałam sobie o czymś
H-I aż tak się wściekłaś?
E-Tak mogę już iść wysuszyć włosy. Musze jeszcze pogadać z JJ
H-Jasne-mrukną całując mnie w szyje. Szybko poszłam do łazienki i zamknęłam drzwi na klucz. Jewel już siedziała w wannie pełnej wody z pianą.
J-A powiesz mi o czym gadałaś z Zaynem na spacerze?
E-O zespole.
J-I?
E-O tobie. Pytał mnie się co może zrobić żeby cię zdobyć bo mu na tobie zależy.
J-Co?- prawie pisnęła
E-No tak . To ja mu powiedziałam żeby spróbował.
J-Dziękuję-powiedziała.
E- Nie ma za co.
                                        ***
                Siedziałam na ganku i piłam kawę. Świeże ranne powietrze dobrze mi zrobi. Patrzyłam jak słońce wschodzi.  Z toku myśli wyrwał mnie głos JJ
J-Co tak sama siedzisz?
E-Tak sobie.
J-O czym myślisz?
E-Co będzie dalej
J-Będzie dobrze. -mówiąc to odgarnęłam mi z twarzy zabłąkany lok.
E-A co będzie jeśli oni nie przejdą? Co jeśli odpadną?
J- Em Będzie dobrze.
E-Nie. Ja nie mogę spać po nocach.
J-Będzie dobrze
E-Miejmy nadzieję. To co pakujemy się?
J-Tak. Wypadało by
E-To idziemy.
                     Do wyjazdu zostało nam parę minut a oni jeszcze ganiają po domku. W końcu wsiedliśmy i odjechaliśmy. Na miejscy pokazano nam pokoje. Tak jak byliśmy wcześniej tak mamy teraz. O 19 mamy sobie zrobić próbę taką wstępną żeby wyczuć swoje głosy.
E-No dobra to ustawcie się w półkolu.-powiedziawszy to posłusznie wykonali prośbę.- A teraz weźcie sobie teksty i zaśpiewajcie to. 
Wskazałam na kartkę a do mnie podeszły dziewczyny. Puściłam podkład i zaczęli śpiewać.
K-Oni mają szansę powiedziała
A-No ma 100% będą mieli któreś miejsce
M-Nieźle im idzie- wykrztusiła
E-Nie nie nie-podeszłam do nich.  Stanęłam przed Louisem - Rozluźnij się-powiedziałam- Spróbuj nie skupiać całej uwagi na muzyce i nie zaciskaj gardła
K-Luźno. Strząchnij się może ci to pomoże.
Lou-Dzięki. Spróbuj sam ten kawałek.
Na takiej zabawie zleciał nam cały wieczór i na koniec wyszło tak że spaliśmy wszyscy razem w salonie.