sobota, 26 października 2013

Rozdział 11

                  Pozwalałam swoim emocjom ujść z łzami. i ścieknąć z wodą. Po chwili w łazience Pojawiła się JJ.
J-Evie co się stało?
E-Nic-powiedziałam łamiącym się głosem.- Możesz zamknąć drzwi na klucz?
J-Jasne.-Wstała i podeszła do nich przekręcając klucz w zamku.-więc słucham co się stało?
E-Nic się nie stało. Mów co z Zaynem-powiedziałam odsuwając jedną część szyby żeby ją widzieć. Usiadłam w brodziku i patrzyłam na nią
J-Jest okey. Nie uwierzysz. Pocałował mnie. A propos... Miałaś mu nie mówić nic.
E-I słowa dotrzymałam.-Powiedziałam patrząc z powagą w jej czekoladowe oczy.
J-No weź powiedz co ci jest bo nie mogę patrzeć jak cierpisz.
E-Nic mi nie jest. Serio.
J-Wiesz że mnie nie oszukasz.-Westchnęłam ciężko i powiedziałam
E-Zobaczyłam za dużo. Lepiej?
J-W jakim sensie?
E- Boże Jewel. Nic mi nie jest. Poradzę sobie.
J-Mów o co chodzi?
E-Podaj mi ręcznik-powiedziałam a ona odwróciła się i podała mi ręcznik. Owinęłam się nim i wyszłam.-Chodzi o Harrego
J-A co zrobił
E-Nie ważne. Zranił mnie
J-Zapewne chodzi ci o malinkę
E-Tak
J-Trzeba było tak od razu . Już ci mówię... A więc graliśmy w butelkę i wypadło na Louisa I Zayn kazał zrobić Harremu malinke. A on się upierał że ci się to nie spodoba.
E-Powiedział tak?
J-Tak. Skoro już tu jestem mogę się umyć tu jest tak ciepło
E-Jasne. Zaraz wracam idę tylko po coś ciepłego
J-Oki- powiedziała i ja wyszłam. wzięłam sobie dresy i ciepły sweterek. Już miałam wejść z powrotem do łazienki ale Poczułam ręce na brzuchu
E-Harry...
H-Ja
E-Co chcesz?
H-Czemu się tak zdenerwowałaś?
E- Przypomniałam sobie o czymś
H-I aż tak się wściekłaś?
E-Tak mogę już iść wysuszyć włosy. Musze jeszcze pogadać z JJ
H-Jasne-mrukną całując mnie w szyje. Szybko poszłam do łazienki i zamknęłam drzwi na klucz. Jewel już siedziała w wannie pełnej wody z pianą.
J-A powiesz mi o czym gadałaś z Zaynem na spacerze?
E-O zespole.
J-I?
E-O tobie. Pytał mnie się co może zrobić żeby cię zdobyć bo mu na tobie zależy.
J-Co?- prawie pisnęła
E-No tak . To ja mu powiedziałam żeby spróbował.
J-Dziękuję-powiedziała.
E- Nie ma za co.
                                        ***
                Siedziałam na ganku i piłam kawę. Świeże ranne powietrze dobrze mi zrobi. Patrzyłam jak słońce wschodzi.  Z toku myśli wyrwał mnie głos JJ
J-Co tak sama siedzisz?
E-Tak sobie.
J-O czym myślisz?
E-Co będzie dalej
J-Będzie dobrze. -mówiąc to odgarnęłam mi z twarzy zabłąkany lok.
E-A co będzie jeśli oni nie przejdą? Co jeśli odpadną?
J- Em Będzie dobrze.
E-Nie. Ja nie mogę spać po nocach.
J-Będzie dobrze
E-Miejmy nadzieję. To co pakujemy się?
J-Tak. Wypadało by
E-To idziemy.
                     Do wyjazdu zostało nam parę minut a oni jeszcze ganiają po domku. W końcu wsiedliśmy i odjechaliśmy. Na miejscy pokazano nam pokoje. Tak jak byliśmy wcześniej tak mamy teraz. O 19 mamy sobie zrobić próbę taką wstępną żeby wyczuć swoje głosy.
E-No dobra to ustawcie się w półkolu.-powiedziawszy to posłusznie wykonali prośbę.- A teraz weźcie sobie teksty i zaśpiewajcie to. 
Wskazałam na kartkę a do mnie podeszły dziewczyny. Puściłam podkład i zaczęli śpiewać.
K-Oni mają szansę powiedziała
A-No ma 100% będą mieli któreś miejsce
M-Nieźle im idzie- wykrztusiła
E-Nie nie nie-podeszłam do nich.  Stanęłam przed Louisem - Rozluźnij się-powiedziałam- Spróbuj nie skupiać całej uwagi na muzyce i nie zaciskaj gardła
K-Luźno. Strząchnij się może ci to pomoże.
Lou-Dzięki. Spróbuj sam ten kawałek.
Na takiej zabawie zleciał nam cały wieczór i na koniec wyszło tak że spaliśmy wszyscy razem w salonie.

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 10

Leżałam i się wygrzewałam. Nagle poczułam silny ból głowy. Skrzywiłam się.
H-Co jest?
E-Nic mi nie jest.
H-Ale cię boli.
E-Nic mi nie będzie. Wiesz może chodź do nich.
H-Ale zmarzniesz
E-Nie zmarznę Wezmę ze sobą koc
H-Ok. Jak chcesz.
E-Dlaczego po mnie poszedłeś?
H-Nie ważne
E-Ważne. Proszę powiedz.
H-Może kiedyś. -powiedział wymijająco.
E-Harry-zatrzymałam go przy drzwiach wejściowych.- Powiedz mi.
H-Nie.
E-Proszę cię
H-Nie chce wyjść na idiotę
E-Kurwa mać mów i to już-warknęłam na niego.
H- Bo mi się podobasz.- Zrobiłam wielkie oczy. Nie wierzyłam w to co mówi.
E-Ale Harry ja...
H-Nic nie mów. Chodźmy na to ognisko.-powiedział a ja posłusznie wyszłam z domu. Usiadłam z nim na podwójnym fotelu i się przytuliłam. On chętnie mnie objął. Chłopaki jak to chłopaki włączyli muzykę i zaczęli pić. Przy 3 kolejce jak doszło do mnie
E-Mi już nie lej. Nie chcę
Z-Dlaczego?-zrobił wielkie oczy.
E-Nie chcę już. Ktoś będzie musiał was do domu pozaciągać-
Z-No tak. Zawracam honor
J-Ej mała idziemy się przejść?
E-No czemu nie.-powiedziałam wstając. Harry na mnie popatrzył i puścił moją dłoń. Zostawiłam mu koc i ruszyłam za JJ. Wiedziałam że coś jest nie tak. Wiedziałam to po jej zachowaniu.- Jewel co się stało?
J-Nic-powiedziała z maską obojętności na twarzy.
E-Zdejmij tą maskę obojętności i powiedz.
J-Nic się nie dzieje.-Przeszłyśmy za domek i Starała się opanować emocje.
E-Jewel do cholery powiedz mi co się dzieje.
J- Nie mogę patrzeć jak Zayn...-urwała
E-Podoba ci się Zayn?
J-Tak
E-Trzeba było powiedzieć
J-Nie. Nie mów mu nic
E-Nie powiem ale pogadam.
J-Nie.
E-Pogadam tak od niechcenia.
J-Nie proszę. Nie mów mu tego.
Z-Komu i czego?-zapytał. Ale jak zobaczył Jewel zapłakaną... Był w szoku.-Jewel co się stało?-zapytał przestraszony
J-Nic-powiedziała próbując doprowadzić się do porządku.
E-Jewel poradzisz sobie? Ja pójdę się z nim przejść
J- Tak-Powiedziała  a ja wyczytałam z ruchu jej warg" niemów mu nic" Skinęłam głową
E-Chodź Zayn.-Powiedziałam Do chłopaka i ruszyliśmy w las.
Z-Evie dokąd mnie prowadzisz?
E-Donikąd tak o sobie idziemy się przejść.
Z-Aha.
E- Zayn mogę się o coś zapytać Tylko odpowiedz mi szczerze.
Z-No jasne.
E- Co Wam powiedzieli dokładnie jak poszliście za kulisy.
Z-Powiedzieli że nie mogą nas przyjąć jako solistów ale mogą jako zespół a my od razu się zgodziliśmy
E-Dzięki.
    Kawałek szliśmy w milczeniu. Kiedy doszliśmy nad strumień powoli weszliśmy na kamienie rwącej rzeczki. Usiedliśmy i siedzieliśmy.
Z- Powiedz mi co się stało JJ?
E-Mam się nie odzywać
Z-Proszę. Zależy mi na niej ale boję się że mnie odtrąci.
E-Aha. Nie mogę powiedzieć.  Ale mogę ci doradzić. Jak wrócimy to ją przytul. Jak odwzajemni uścisk to masz u niej szanse jak nie to przykro mi.
Z-Możemy już wracać?
E-Tak -zaśmiałam się.- Idź ja dołączę później. Chcę jeszcze posiedzieć tutaj.
Z- Tylko zejdź z tych kamieni. Nie chcę żebyś znowu spadła
E-Dobra.-powiedziałam i usiadłam na brzegu.
Z-To ja idę a Ty bądź grzeczna
E-Dobrze Tato-zaśmiałam się
       Zayn poszedł a ja siedziałam i siedziałam W końcu zaczęło robić się ciemno i postanowiłam wrócić. Kiedy podeszłam do ogniska zobaczyłam że Wszyscy są nawaleni w 3 dupy ale nie Harry. Podeszłam do Zayna wzięłam paczkę papierosów i odeszłam kawałek. Loczek cały czas obserwował mój ruchy. Kiedy odwróciłam wzrok w jego stronę nasze spojrzenia się spotkały.  Gdy spaliłam jednego wróciłam do ciepła wpakowałam się Harremu pod koc i się do niego przytuliłam żeby się ogrzać. Jednak kiedy zobaczyłam na jego szyi malinkę ostro się wściekłam. Ze łzami w oczach weszłam do domku i poszłam do walizki wzięłam ciepłe ubrania i poszłam pod prysznic. Puściłam gorącą wodę i weszłam pod strumień. Szybka była matowa do większej części całego szkła. Siedziałam i płakałam.

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 9

           Gdy dojechaliśmy na miejsce domek już był gotowy. Chłopaki wpadli na pomysł żeby zrobić ognisko. Razem z dziewczynami poszłyśmy do kuchni przygotować mięso na grilla i jakieś lekkostrawne przekąski typu sałatka czy coś. Nacinając kiełbasę zamyśliłam się doprowadzając do pociapania palca. Na ziemię sprowadził mnie głos Amy.
A-Coś ty zrobiła?!!
E-Co?-zapytałam zdezorientowana.
A-Prawie sobie palca ucięłaś.
E-Amy nic panikuj. Nic mi nie jest.
A-Ale jest strasznie dużo krwi.-zaczęła śmiesznie wymachiwać rękami.
E-Amy!!!-wrzasnęłam tak głośno że prawdopodobnie  usłyszeli mnie chłopaki na dworze po mimo głośnej muzyki.- Wyluzuj. Nic się nie stało.
A-Jak nic się nie stało to okaż
E-Żebyś mi tu zemdlała? Zapomnij.
A-Mi nic nie będzie. Pokaż.
E-Oj przestań.
A- Pokaż!- teraz to ona wrzasnęła
J-Co jest?-do kuchni weszła JJ która wyszła gdzieś na chwilkę.
E-Nic się nie dzieje
A-Skaleczyła się i nie chce pokazać.
J-Siad
E-Psem nie jestem-burknęłam.
J-Pokaż
E-Jewel proszę cię... Nic mi nie jest drobny wypadek przy pracy
J-Pokaż.
E-Spadaj-powiedziałam wstając i wychodząc z kuchni.
            Założyłam bluzę i wybiegłam. Słyszałam jak za mną krzyczeli ale miałam to za przeproszeniem w dupie. Wbiegłam w las. Biegłam przed siebie nie zważając na nic. W pewnym momencie upadłam i mało brakowała a wpadłam bym do potoku. Wstałam i podeszłam do niego. Przez chwilę patrzyłam jak płynie a później weszłam ostrożnie na pierwszy kamień.
            Gdy byłam już na środku usiadłam na jednym z kamieni. Siedziałam i patrzyłam jak woda rozbryzguje się o kamienie. Zamyślona siedziałam tak dość długo kiedy z głębi lasu zaczęły dochodzić mnie krzyki chłopaków.  Kiedy wstałam chcąc wyjść potknęłam się i z okrzykiem poleciałam na drugi dość duży kamień.
           Krzyki stały się bardziej wyraźne słyszałam łamane gałęzie pod nogami. Nie miałam siły podnieść głowy żeby zobaczyć co się stało. Przez chwilę była ciemność. Gdy udało mi się otworzyć oczy zobaczyłam tego z blond włosami nad głową a loczka trzymającego mnie w ramionach tulącego do siebie.
H-Och dzięki Bogu...-wydusił z siebie.
N-Spokojnie. zaraz będziesz bezpieczna.
E-Boli-wychrypiałam.
N-Cholera krwawi.
E-Ni nic mi nie będzie. Postaw mnie mogę sama iść na własnych nogach.
H-Nie. Zaniosę cię.
E-Nie. Proszę pozwól mi iść.
N-Pozwól jej. Ładnie prosi i twierdzi że jest w stanie iść.
H-Dobrze.
         Z ich pomocą wróciłam do domu. Tam cała reszta odetchnęła z ulgą. Kolana się pode mną ugięły i Zielonooki mnie złapał. Zaniósł mnie do domu i położył na łóżko gdzie obok stała jego walizka. Przykrył mnie kocem i położył się obok mnie. Bez dwu zdań przytuliłam się do niego. Kątem oka zobaczyłam że tam stoi moja torba.
E-Pozwolisz że się przebiorę z tego?
H-Tak proszę-powiedział.- Już sobie idę.
E-Nie musisz. Jak chcesz to zostań-powiedziałam.
H-Dzięki.
E-Tylko mi nie mów że jeszcze nie widziałeś dziewczyny w bieliźnie.-powiedziałam a on się zarumienił.
H-Noo..
E-No tak. Okey.
          Położył się i patrzył w sufit. Ja w tym czasie zrzuciłam z siebie te mokre i brudne ciuchy i założyłam ciepłe leginsy i gruby sweterek. Do tego grube skarpety i botki emu. Położyłam się obok niego a on starannie utulił mnie kocem...

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 8 ROZDZIAŁ SPECJALNY

              Siedziałam i słuchałam jak śpiewa. Strasznie miał ściśnięte gardło.
E-Zayn rozluźnij się
Z-Nie mogę.
E-Przysuń się. -Przysuną się z krzesłem a ja rozmasowałam jego  krtań.- Lepiej?
Z-Tak dzięki. Kochana jesteś.
E-To co idziemy?
Z- Idziemy.-powiedział. Poszliśmy na dół i czekaliśmy aż nas wywołają. Zaraz obok mnie pojawiła się ciemnowłosa dziewczyna z tym uroczym blondynkiem. Spojrzałam na nią co wywołało u mnie jeszcze większy atak śmiechu.
J-I czego się rechoczesz żabko?
E-Nie nic. Sorry.
J-Emily ogarnij dupe.
E-Spoko.
Z-To ty ją znasz?
E-Tak jakby...
J-Emi a może przedstawisz mnie temu przystojniakowi?
E-JJ nie fatyguj się...
J-Oj przesadzasz...
E-Może.
       Zaraz obok nas pojawiły się obok nas trzy dziewczyny. Dwie ciemne blondynki i jedna z ciemnymi włosami. Staliśmy i czekaliśmy aż nas wywołają. Widziałam jak mu się trzęsą ręce.
        Gdy wywołali go przed wyjściem na scenę popchnęłam go tak że prawie się przewrócił co wywołało śmiech Simona. Ale pomogło zaśpiewał perfekcyjnie. Zszedł cały roztrzęsiony. Odeszłam z nim na bok i przytuliłam.
E-Zayn spokojnie. Będzie dobrze przejdziesz spokojnie.
Z-Mam nadzieję.
E-Przejdziesz. Ja ci to mówię. Z boku to dobrze widać. Widziałam ten błysk w jego oku.
Z-Dziękuję.
E-Nie masz za co
             Czekaliśmy na wyniki. Kiedy wyczytywali nazwiska stałam tak zdenerwowana że szok. Kiedy nie wymienili jego nazwiska sama się popłakałam. Nie wierzyłam. Załamałam się. Zayn podszedł do mnie i przytulił.
Z-Nie płacz
E-Nie wierzę-wyszlochałam.
Z-Spokojnie.
E-To nie może tak być... Nie tak
Z-Spokojnie. Już dobrze
E-Nie mogę. muszę wyjść.
Z-Chodź spakujemy się i wracamy
E-Okey.
               Pozwoliłam mu się prowadzić do pokoju. tam też zobaczyłam resztę dziewczyn które stały obok nas. Po Jewel poznałam że on też się nie dostał. Spakowaliśmy rzeczy i już mielimy wychodzić grupą z hotelu ale nas zawrócili. Kamień spadł mi z serca.  Cieszyłam się w duchu że nas zawrócili a z drugiej strony nie wiedziałam co się dzieje. Za prośbą Zayna poszłyśmy w piątkę do naszego apartamentu i czekaliśmy. To były najdłuższe minuty mojego życia. Poznałam się z pozostałymi dziewczynami. Ciemnowłosa dziewczyna to Amy Blondynka to Kate a ostatnia to Monic. Zaraz wpadli do pokoju "podłamani chłopcy" Załamałam się widząc ich wszystkich. Do oczy napłynęły mi łzy. Już miałam wstać kiedy blondyn wrzasną
N-Przyjęli nas jako zespół.-Zeszło ze mnie całe ciśnienie. Kolana się pode mną ugięły Loczek złapał mnie w locie. Zakryłam twarz w dłoniach. Podeszła do mnie Jewel i Amy
A-Hej. W porządku?-pokiwałam głową z ulgą. Posadzili mnie na kanapie i rzucili się do grupowego uścisku. Przyszedł ktoś do pokoju i oznajmił im że mają jechać do domu jednorodzinnego i maja dzień przerwy. Więc zebraliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w drogę.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 7

Dzień w szkole niesamowicie mi się dłużył. Na ostatniej lekcji żeby nie usnąć wyjęłam szkicownik i bazgroliłam na kartce. Upewniwszy się jeszcze że mam klucze od bramy Zayna zaraz po wyjściu zadzwoniłam do Violetty.
V-Hej Emi. CO tam?
E-Słuchaj potzrebna mi zgrana ekipa za pół godziny.
V-Się robi.
E-A i towar niech mają ze sobą. Za pół godziny pod tym adresem.-podałam jej adres i poszłam szybko do domu. Przebrałam się w luźny dres wzięłam zapas wody.
M-Uważaj na siebie.
E-Jak zawsze mamuś.-Powiedziałam i wyszłam. Tam już na mnie czekali.-Hej. Sorka.
V-Dobra do roboty.
Poszliśmy za dom do ogrodu. Tam rozłożyłam plany. wszystko wytłumaczyłam i wzięliśmy się do roboty. Wieczorem tak ok 23.30 było już gotowe. Zadowolona że już wszystko zrobione i mogę iść do domu pożegnałam się z ekipą ale chcąc wyjść z podwórka zostałam złapana w talii Nie miałam nawet siły się szarpać.
Z-Dzisiaj  śpisz u mnie.
E-Nie muszę iść do domu.
 Z-Nie możesz.
E-A to z jakiej racji?
Z-Bo cię proszę.
E-Nie muszę mama będzie się martwić.
Z-To pozwól że cię odwiozę.
E-Musisz?
Z-To prawie na drugim końcu miasta.
E-Dobra.
*dzień przed wyjazdem do X-Factor'a*
M-Na pewno wszystko spakowałaś?
E-Tak mamo. Już ci mówiłam. Muszę tylko pobrać z konta pieniądze.
M-Mówiłam ci żebyś wzięła moją kartę kredytową.
E-Mamo!
M-No dobra już...--Przytuliłam się z nią i wyszłam. Przed domem stał Zayn.
Gdy mnie zobaczył wyszedł i przytulił mnie. Zapakował mi do bagażnika torbę i odjechaliśmy. Dojechaliśmy po jakimś czasie. Weszliśmy do hotelu przeznaczonego dla uczestników X-Factor'a. Dostaliśmy apartament z dwoma pokojami. Gdy jechaliśmy windą zauważyłam jak chłopakowi trzęsą się dłonie.
E-Zayn...
Z-Co?
E-Popatrz na mnie.
Z-CO?
E-Ochłoń. Będzie dobrze. Na prawdę.
Z-Mało mi to pomaga.
E-No chodź-powiedziałam i przytuliłam go do siebie.- Musisz ochłonąć. Rozluźnij się.
Z-Postaram się.
E- Co robisz żeby się rozluźnić.
Z-Nie chcesz wiedzieć-zarumienił się
E-Słucham.
Z-Mówię poważnie nie chcesz wiedzieć.
E-O boże...-zaśmiałam się.
Z-Zaraz muszę przećwiczyć piosenkę i iść po numer.
E- No dobra. Iść z tobą?
Z-Byłbym wdzięczny.
E-Nie ma sprawy. Po to tu jestem.
Z-Dziękuję.
W tym momencie drzwi windy rozsunęły się i do windy wsiadł jakiś blondyn z ciemnowłosą dziewczyną. Miała dobre 175 cm i zajebiaszcze brązowe oczy. Zaśmiałam się bo ja ją znałam. Nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmichem.
Z-Mała co ci?
E-Przyzwyczajaj się. I nie mała tylko niska.
Z-Kotek nie bulwersuj się.
E- Zaraz oberwiesz za tego kotka.
Z-Dobra.
Winda się zatrzymała i wyszliśmy. Poszliśmy do apartamentu i położyliśmy nasze rzeczy i poszliśmy po numerek.
E-Nie denerwuj się.
Z-Ale jak... Tam jest ten Simon... Boję się... Jego ciężko przekonać do siebie.
E-Nie prawda. On jest spoko. Nie zdradza swoich emocji żeby pokazać uczestnikowi że potrafi zaśpiewać.
Z-Ale.
E-Chodź przećwiczysz sobie piosenkę.-powiedziałam.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 6

Rozdział specjalnie dla Jeweki ponieważ masz dzisiaj imieniny:) ( I napisane twoim ulubionym kolorem:)

Pozdrawiam Gabrysia:)

Z-Emily... Nie gniewaj się
E-Nie gniewam...
Z-Udowodnij.
E-Jesteś tego pewny?
Z-Jestem.
Podeszłam do niego i popatrzyłam mu w oczy. Przysunęłam się do niego i szepnęłam na ucho.
E-Nie gniewam się. Idź spać...Jutro szkoła.
Z-A ty?
E-O mnie się nie martw.
Z-Ale... Jutro będziesz nieprzytomna.
E-Mną się nie przejmuj.
Z-Dobra. Jak chcesz.
Wrócił do pokoju a ja siedziałam w kuchni do rana i rysowałam. Przynajmniej mam 2 projekty z głowy. Spojrzałam na zegarek była 6,30. Zaraz przyszła mama.
M-Znowu nie spałaś?
E-Nie mogłam zasnąć-powiedziałam.
M-Co się dzieje-zapytała.
E- Nie wiem co mam już robić.
M-Posłuchaj co ci mów serce.
E-Serce mówi mi jedno a rozum drugie.
M-Chcesz zostać w domu i pomyśleć??
E-Nie. pójdę do szkoły.
M- Jak chcesz.
E-Idę zapalić. Idziesz ze mną?
M-Nie. I wiesz że nie pochwalam tego.
E-Wiem ale muszę coś ze sobą zrobić.
M-No dobrze idź. A i obudź go niech się szykuje.
E-Dobra.
Poszłam do mojego pokoju. Tam zobaczyłam że już wstał i się ubiera. Przeszłam obok niego i wzięłam paczkę papierosów i wyszłam na balkon. Zapaliłam jednego i kucnęłam opierając łokcie na kolanach. Zaraz wyszedł Zayn.
Z-Mogę odzyskać moje fajki?-Spojrzałam na niego i wskazałam na parapet-Dziękiś. Spała dzisiaj?
E-A nie widać?
Z-No nie. jesteś bardzo zmęczona.
E-Nie ma tragedii
Z-Ta widzę. Kiedy mam ci dać klucz od bramy?-Wyciągnęłam rękę do niego i wręczył mi kluczyki.
E-A ty będziesz miał?
Z-Tak.
E-Okej.
Z-Kiedy zaczniesz?
E-Nie wiem. Może zaraz. Może po zajęciach...
Z-Aha spoko.
E-Zayn... Ja  przepraszam za moje zachowanie wczoraj wieczorem.
Z-Nie przepraszaj. Nic się nie stało.
E-Dzięki.
Z- A będziesz sama czy z pomocnikami?
E-Z pomocnikami. Sama sobie nie poradzę na przykład z ziemią czy z kamieniami pod altankę.
Z-No też racja. Ej... Mam pytanie...
E-Mmm?
Z-Moja mama posyła mnie do X-Factor'a
E- A co ja mam z tym wspólnego?
Z-Nie chciałabyś pójść ze mną jako osoba towarzysząca.
E-Że ja?
Z-A widzisz kogoś obok mnie?
E-No nie ale...
Z-Proszę...
E-Musiałabym pogadać z mamą. A kiedy jest casting?
Z- W październiku.
E- To jeszcze trochę jest czasu.
Z-Trochę... Prawie pół roku.
E-Dobra to już nie będę przyjmowała zamówień a zrobie to co mam do zrobienia.
Z-Dziękuję ci...
E-Nie ma za co...
Z-To idziemy do szkoły?
E-Tak już... tylko dokończę ok?
Z-Okey. To ja pościelę po sobie i zbiorę książki.
E-Dobra.

piątek, 19 lipca 2013

Heej

Serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga. Mam nadzieję że się spodoba.   http://el-verdadero-amor-nunca-muere.blogspot.com/  i proszę w komentarzach co myślicie. Jakie są wasze odczucia. Nawet jeśli ktoś nie chce się ujawniać niech napisze anonimowo. I serdecznie podziękować za już ponad 1000 wejść na mojego bloga. Serdeczni dziękuję :*