sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 8 ROZDZIAŁ SPECJALNY

              Siedziałam i słuchałam jak śpiewa. Strasznie miał ściśnięte gardło.
E-Zayn rozluźnij się
Z-Nie mogę.
E-Przysuń się. -Przysuną się z krzesłem a ja rozmasowałam jego  krtań.- Lepiej?
Z-Tak dzięki. Kochana jesteś.
E-To co idziemy?
Z- Idziemy.-powiedział. Poszliśmy na dół i czekaliśmy aż nas wywołają. Zaraz obok mnie pojawiła się ciemnowłosa dziewczyna z tym uroczym blondynkiem. Spojrzałam na nią co wywołało u mnie jeszcze większy atak śmiechu.
J-I czego się rechoczesz żabko?
E-Nie nic. Sorry.
J-Emily ogarnij dupe.
E-Spoko.
Z-To ty ją znasz?
E-Tak jakby...
J-Emi a może przedstawisz mnie temu przystojniakowi?
E-JJ nie fatyguj się...
J-Oj przesadzasz...
E-Może.
       Zaraz obok nas pojawiły się obok nas trzy dziewczyny. Dwie ciemne blondynki i jedna z ciemnymi włosami. Staliśmy i czekaliśmy aż nas wywołają. Widziałam jak mu się trzęsą ręce.
        Gdy wywołali go przed wyjściem na scenę popchnęłam go tak że prawie się przewrócił co wywołało śmiech Simona. Ale pomogło zaśpiewał perfekcyjnie. Zszedł cały roztrzęsiony. Odeszłam z nim na bok i przytuliłam.
E-Zayn spokojnie. Będzie dobrze przejdziesz spokojnie.
Z-Mam nadzieję.
E-Przejdziesz. Ja ci to mówię. Z boku to dobrze widać. Widziałam ten błysk w jego oku.
Z-Dziękuję.
E-Nie masz za co
             Czekaliśmy na wyniki. Kiedy wyczytywali nazwiska stałam tak zdenerwowana że szok. Kiedy nie wymienili jego nazwiska sama się popłakałam. Nie wierzyłam. Załamałam się. Zayn podszedł do mnie i przytulił.
Z-Nie płacz
E-Nie wierzę-wyszlochałam.
Z-Spokojnie.
E-To nie może tak być... Nie tak
Z-Spokojnie. Już dobrze
E-Nie mogę. muszę wyjść.
Z-Chodź spakujemy się i wracamy
E-Okey.
               Pozwoliłam mu się prowadzić do pokoju. tam też zobaczyłam resztę dziewczyn które stały obok nas. Po Jewel poznałam że on też się nie dostał. Spakowaliśmy rzeczy i już mielimy wychodzić grupą z hotelu ale nas zawrócili. Kamień spadł mi z serca.  Cieszyłam się w duchu że nas zawrócili a z drugiej strony nie wiedziałam co się dzieje. Za prośbą Zayna poszłyśmy w piątkę do naszego apartamentu i czekaliśmy. To były najdłuższe minuty mojego życia. Poznałam się z pozostałymi dziewczynami. Ciemnowłosa dziewczyna to Amy Blondynka to Kate a ostatnia to Monic. Zaraz wpadli do pokoju "podłamani chłopcy" Załamałam się widząc ich wszystkich. Do oczy napłynęły mi łzy. Już miałam wstać kiedy blondyn wrzasną
N-Przyjęli nas jako zespół.-Zeszło ze mnie całe ciśnienie. Kolana się pode mną ugięły Loczek złapał mnie w locie. Zakryłam twarz w dłoniach. Podeszła do mnie Jewel i Amy
A-Hej. W porządku?-pokiwałam głową z ulgą. Posadzili mnie na kanapie i rzucili się do grupowego uścisku. Przyszedł ktoś do pokoju i oznajmił im że mają jechać do domu jednorodzinnego i maja dzień przerwy. Więc zebraliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w drogę.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 7

Dzień w szkole niesamowicie mi się dłużył. Na ostatniej lekcji żeby nie usnąć wyjęłam szkicownik i bazgroliłam na kartce. Upewniwszy się jeszcze że mam klucze od bramy Zayna zaraz po wyjściu zadzwoniłam do Violetty.
V-Hej Emi. CO tam?
E-Słuchaj potzrebna mi zgrana ekipa za pół godziny.
V-Się robi.
E-A i towar niech mają ze sobą. Za pół godziny pod tym adresem.-podałam jej adres i poszłam szybko do domu. Przebrałam się w luźny dres wzięłam zapas wody.
M-Uważaj na siebie.
E-Jak zawsze mamuś.-Powiedziałam i wyszłam. Tam już na mnie czekali.-Hej. Sorka.
V-Dobra do roboty.
Poszliśmy za dom do ogrodu. Tam rozłożyłam plany. wszystko wytłumaczyłam i wzięliśmy się do roboty. Wieczorem tak ok 23.30 było już gotowe. Zadowolona że już wszystko zrobione i mogę iść do domu pożegnałam się z ekipą ale chcąc wyjść z podwórka zostałam złapana w talii Nie miałam nawet siły się szarpać.
Z-Dzisiaj  śpisz u mnie.
E-Nie muszę iść do domu.
 Z-Nie możesz.
E-A to z jakiej racji?
Z-Bo cię proszę.
E-Nie muszę mama będzie się martwić.
Z-To pozwól że cię odwiozę.
E-Musisz?
Z-To prawie na drugim końcu miasta.
E-Dobra.
*dzień przed wyjazdem do X-Factor'a*
M-Na pewno wszystko spakowałaś?
E-Tak mamo. Już ci mówiłam. Muszę tylko pobrać z konta pieniądze.
M-Mówiłam ci żebyś wzięła moją kartę kredytową.
E-Mamo!
M-No dobra już...--Przytuliłam się z nią i wyszłam. Przed domem stał Zayn.
Gdy mnie zobaczył wyszedł i przytulił mnie. Zapakował mi do bagażnika torbę i odjechaliśmy. Dojechaliśmy po jakimś czasie. Weszliśmy do hotelu przeznaczonego dla uczestników X-Factor'a. Dostaliśmy apartament z dwoma pokojami. Gdy jechaliśmy windą zauważyłam jak chłopakowi trzęsą się dłonie.
E-Zayn...
Z-Co?
E-Popatrz na mnie.
Z-CO?
E-Ochłoń. Będzie dobrze. Na prawdę.
Z-Mało mi to pomaga.
E-No chodź-powiedziałam i przytuliłam go do siebie.- Musisz ochłonąć. Rozluźnij się.
Z-Postaram się.
E- Co robisz żeby się rozluźnić.
Z-Nie chcesz wiedzieć-zarumienił się
E-Słucham.
Z-Mówię poważnie nie chcesz wiedzieć.
E-O boże...-zaśmiałam się.
Z-Zaraz muszę przećwiczyć piosenkę i iść po numer.
E- No dobra. Iść z tobą?
Z-Byłbym wdzięczny.
E-Nie ma sprawy. Po to tu jestem.
Z-Dziękuję.
W tym momencie drzwi windy rozsunęły się i do windy wsiadł jakiś blondyn z ciemnowłosą dziewczyną. Miała dobre 175 cm i zajebiaszcze brązowe oczy. Zaśmiałam się bo ja ją znałam. Nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmichem.
Z-Mała co ci?
E-Przyzwyczajaj się. I nie mała tylko niska.
Z-Kotek nie bulwersuj się.
E- Zaraz oberwiesz za tego kotka.
Z-Dobra.
Winda się zatrzymała i wyszliśmy. Poszliśmy do apartamentu i położyliśmy nasze rzeczy i poszliśmy po numerek.
E-Nie denerwuj się.
Z-Ale jak... Tam jest ten Simon... Boję się... Jego ciężko przekonać do siebie.
E-Nie prawda. On jest spoko. Nie zdradza swoich emocji żeby pokazać uczestnikowi że potrafi zaśpiewać.
Z-Ale.
E-Chodź przećwiczysz sobie piosenkę.-powiedziałam.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 6

Rozdział specjalnie dla Jeweki ponieważ masz dzisiaj imieniny:) ( I napisane twoim ulubionym kolorem:)

Pozdrawiam Gabrysia:)

Z-Emily... Nie gniewaj się
E-Nie gniewam...
Z-Udowodnij.
E-Jesteś tego pewny?
Z-Jestem.
Podeszłam do niego i popatrzyłam mu w oczy. Przysunęłam się do niego i szepnęłam na ucho.
E-Nie gniewam się. Idź spać...Jutro szkoła.
Z-A ty?
E-O mnie się nie martw.
Z-Ale... Jutro będziesz nieprzytomna.
E-Mną się nie przejmuj.
Z-Dobra. Jak chcesz.
Wrócił do pokoju a ja siedziałam w kuchni do rana i rysowałam. Przynajmniej mam 2 projekty z głowy. Spojrzałam na zegarek była 6,30. Zaraz przyszła mama.
M-Znowu nie spałaś?
E-Nie mogłam zasnąć-powiedziałam.
M-Co się dzieje-zapytała.
E- Nie wiem co mam już robić.
M-Posłuchaj co ci mów serce.
E-Serce mówi mi jedno a rozum drugie.
M-Chcesz zostać w domu i pomyśleć??
E-Nie. pójdę do szkoły.
M- Jak chcesz.
E-Idę zapalić. Idziesz ze mną?
M-Nie. I wiesz że nie pochwalam tego.
E-Wiem ale muszę coś ze sobą zrobić.
M-No dobrze idź. A i obudź go niech się szykuje.
E-Dobra.
Poszłam do mojego pokoju. Tam zobaczyłam że już wstał i się ubiera. Przeszłam obok niego i wzięłam paczkę papierosów i wyszłam na balkon. Zapaliłam jednego i kucnęłam opierając łokcie na kolanach. Zaraz wyszedł Zayn.
Z-Mogę odzyskać moje fajki?-Spojrzałam na niego i wskazałam na parapet-Dziękiś. Spała dzisiaj?
E-A nie widać?
Z-No nie. jesteś bardzo zmęczona.
E-Nie ma tragedii
Z-Ta widzę. Kiedy mam ci dać klucz od bramy?-Wyciągnęłam rękę do niego i wręczył mi kluczyki.
E-A ty będziesz miał?
Z-Tak.
E-Okej.
Z-Kiedy zaczniesz?
E-Nie wiem. Może zaraz. Może po zajęciach...
Z-Aha spoko.
E-Zayn... Ja  przepraszam za moje zachowanie wczoraj wieczorem.
Z-Nie przepraszaj. Nic się nie stało.
E-Dzięki.
Z- A będziesz sama czy z pomocnikami?
E-Z pomocnikami. Sama sobie nie poradzę na przykład z ziemią czy z kamieniami pod altankę.
Z-No też racja. Ej... Mam pytanie...
E-Mmm?
Z-Moja mama posyła mnie do X-Factor'a
E- A co ja mam z tym wspólnego?
Z-Nie chciałabyś pójść ze mną jako osoba towarzysząca.
E-Że ja?
Z-A widzisz kogoś obok mnie?
E-No nie ale...
Z-Proszę...
E-Musiałabym pogadać z mamą. A kiedy jest casting?
Z- W październiku.
E- To jeszcze trochę jest czasu.
Z-Trochę... Prawie pół roku.
E-Dobra to już nie będę przyjmowała zamówień a zrobie to co mam do zrobienia.
Z-Dziękuję ci...
E-Nie ma za co...
Z-To idziemy do szkoły?
E-Tak już... tylko dokończę ok?
Z-Okey. To ja pościelę po sobie i zbiorę książki.
E-Dobra.

piątek, 19 lipca 2013

Heej

Serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga. Mam nadzieję że się spodoba.   http://el-verdadero-amor-nunca-muere.blogspot.com/  i proszę w komentarzach co myślicie. Jakie są wasze odczucia. Nawet jeśli ktoś nie chce się ujawniać niech napisze anonimowo. I serdecznie podziękować za już ponad 1000 wejść na mojego bloga. Serdeczni dziękuję :*

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 5

Wzięłam co było mi potrzebne i wyszłam.
E-Usiądź tu-pokazałam na łóżko. Chłopak posłusznie wykonał polecenie. Polałam jedną gazę i delikatnie przyłożyłam mu do buzi. Cały czas patrzył mi się na usta.-Jeśli cię pocałuję przestaniesz się patrzeć na moje usta?
Z-Nie.
E-To się nie patrz.
Z-Ale nie umiem przestać.
E-A jak cie jebne to przestaniesz?
Z-Raczej nie.
E-Zayn Proszę cię.
Z-No dobra już zamykam oczy.
E-Dzięki.- Zamkną oczy a ja powróciłam do przemywania buzi.
Z-aaałaaa-sykn
E-Przepraszam-Skończyłam przemywać mu te cholerne rany.- Kładź się.-Popatrzył na mnie dziwnie-No już. Ja idę się umyć.-Pokiwał głową i położył się. Weszłam do łazienki i szybko umyłam się. Ostatni raz spojrzałam w lustro i wyszłam. chłopak patrzył w sufit zastanawiając się nad czymś.
E-Nad czym myślisz?
Z-Nad niczym.
E-Jak chcesz.
Przekręcił się na bok i poszedł spać. Odczekałam chwilę upewniając się że śpi wstałam po cichu i poszłam do okna siadając w nim okryłam się kocem i dość długo wyglądałam. W ogóle nie mogłam zasnąć. Ok godziny 3 nad ranem Zayn się przebudził.
Z-Czemu nie śpisz?- Zapytał. Ja nie odpowiedziałam. Wstał z łóżka i podszedł do mnie. Starałam nie zwracać na niego uwagi. On jednak nie zamierzał zrezygnować. Znienacka podniósł mnie i siadając na moim miejscu posadził sobie na kolanach. Próbował mnie do siebie przytulić ale zawzięcie siedziałam prosto. Wstałam z jego kolan i poszłam do łazienki zostawiając uchylone drzwi. Podeszłam do lustra i oparłam się o umywalkę przyglądając się swojemu odbiciu.- Powiesz mi co się stało?
E-Nie.
Z-Dlaczego?
E-Bo nie mam ochoty.
Z-Zawsze jesteś taka uparta?
E-Jak widać.
Z- Jak chcesz.
E-Dzięki.
Z-Słucham?
E-Dzięki.
Z-Za co?
E- Za to że go wygoniłeś.
Z-Posłuchaj...-zaczął  i podszedł do mnie- Nie musisz mi dziękować.
E-Muszę.
Z-Nie. I nie spieraj się ze mną.- Dopiero teraz zobaczyłam że jest w spodniach. Swoje oczy przeniosłam na jego umięśniony tors. Wyciągnęłam dłoń i przejechałam po nim zatrzymując się na spodniach. Jego źrenice się powiększyły. Złapał moją dłoń- Emily....- Spojrzałam na niego i zobaczyłam w jego oczach strach. Zabrałam rękę i nie patrząc mu w oczy wyszłam.  Szybko założyłam coś na siebie. Zayn widząc że planuję gdzieś wyjść złapał mnie w talii i odwrócił do siebie i zaczął się przybliżać chcąc mnie pocałować.
E-Nie-powiedziałam a on zatrzymał się może z 10 milimertów od moich ust. Odepchnęłam go od siebie i wyrwałam mu się i pobiegłam do kuchni. On biegł za mną
Z-Emily. Ja.... Przepraszam nie wiem co mnie naszło
E-Daruj sobie-powiedziałam i podeszłam do okna.

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 4

Gdy wszystko było już przerzucone zastanawiałam się nad tą altanką.
E-Nie wiem czy to jest dobry pomysł z tą altanką w tym miejscu.
Z-Dlaczego-spytał odrywając się od moich oczu. Spojrzał na ekran.
E-Nie wiem mi tam ona nie pasuje.
Z-Nie wiem. Już sam nie wiem czego chce.
E-To tak to by wyglądało.-Pokazałam mu ukończony projekt na monitorze.
Z-Nie miałbym pewności co to tego skalniaka przy domu.
E-CO w nim nie tak?-zapytałam trochę smutna.
Z-No nie wiem. Ja bym go widział na środku.
E-Okey. Przeniosłam go na środek.
Z-Jest ok.
E-Super.-Mruknęłam pod nosem. Siedziałam tak z nim do 21.
Z-Już późno. pójdę już.
E-Moja mama cie nie wypuści.
Z-Więc co?
E-Musisz spać tu.
Z-Tu?-Spytł zdezoirentowany
E-No tu, tu to znaczy tam-pokazałam łóżko obok mojego.
Z- Ale...
E-Proszę cie.
Z-Ale...
E-Przymknij się.-powiedziałam.
Z-Okey. Boje się.-zaśmiał się a ja razem z nim.
E-Dobra szoruj się myś.
Z-Ok-powiedział i poszedł do łazienki Zaraz w pokoju pojawiła się moja mama.
M-Hej.
E-Hej. Co tam?-Właśnie puścił wodę
M-Zostaje?
E-No tak.
M-To dobrze bo i tak bym go nie wypuściła. Gdzie go położysz?
E-Obok na łóżku.
M-Ok. Miły z niego chłopak.
E-Mamo!-zaśmiałam się.
M-No co?-zapytała udając obrażoną.-Bierz się za niego-powiedziała mi na ucho.
E-Pomyśle nad ta propozycją.
M-Ok. Miłej nocy
E-Nie dzięki-mruknęłam pod nosem. Gdy ścieliłam jego łóżko zadzwonił mi telefon który jak się okazało był w łazience.
Z-Ej telefon ci dzwoni-powiedział-no coś ty-pomyślałam-wejdź jak chcesz.
Weszłam po telefon kiedy chłopak wycierał buzię ręcznikiem.- Nie odbierasz?
E-Nie-powiedziałam drżący głosem.-nie rozpłaczę się, nie rozpłaczę się, nie mogę...
Z- cos się stało?
E-Kuźwa ogarnij się-powiedziałam do siebie.
Z-Co się dzieje?
E-Nic-powiedziałam i wyszłam na balkon biorąc po drodze jego paczką papierosów. Na balkonie trzęsącymi się rękoma odpaliłam jednego. Do pokoju wleciał Kriss
K-Gdzie?-warkną na mnie?
E-W dupie-powiedziałam.
K-Dawaj
E-Nie mam.-krzyknęłam. Ten idiota podniósł na mnie ręke i uderzył mnie dość mocno W tedy na balkon wkroczył Zayn.-Zayn nie.-powiedziałam nie spuszczając z niego wzroku.
Z-Wynoś się-warkną na niego.
K-Bo co?
Ale nie zdążyłam nic powiedzieć bo doszło do bójki. Co robić. Co robić Emily rusz głowa mój wzrok zatrzymał się na butelce. wzięłam ją i uderzyłam Krissa który padł na ziemię. Wstał i otłumiony wyszedł z domu. Do pokoju wbiegła moja mama. Była przestraszona.
M-Co to było?
E-Nic mamo. Już jest w porządku- powiedziałam takim tonem że wiedziała że ma wyjść. Opuściła pokój a ja podeszłam do Zayna siedzącego na balkonowej podłodze.-Zayn.-Kucnęłam obok niego.-Nic ci się nie stało?
Z-Nie-wyszeptał.
E-Chodź-powiedziałam łapiąc go pod ramię.
Z-Podniosę się-powiedział. Gdy wszedł do domu I zobaczyłam jego twarz moje ręce na nowo zaczęły się trząść.- Nic się nie stało.
E-Nie mów tak. To moja wina.
Z-Nie twoja wina.-złapał mój podbródek zmuszając do spojrzenia na niego. Owszem zrobiłam to ale on zaczął się przysuwać chcąc mnie pocałować.
 Odsunęłam się od niego. Weszłam do łazienki po gazy i wodę utlenioną.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 3

E-Świetnie-mruknęłam pod nosem...- Profesor zaczął prowadzić lekcje a że ja siedziałam w ostatniej ławce mogłam zacząć kolejny projekt poprawkowy. pod koniec zajęć na uczelni skończyłam to ciortostwo i zadowolona schowałam teczkę z projektem do torby. Chłopak jak na złość siadał na każdej lekcji obok mnie. Jeny jakie  to denerwujące. Pod koniec podał mi karteczkę
            Kiedy będzie gotowy projekt?
 Nie wahając się odpisałam
           Już jest.
Oddałam mu karteczkę a chłopak uśmiechną się pod nosem.
        Kiedy mogę przyjść go zobaczyć?
Jakie to irytujące... Co mam mu napisać? Że nie chce się z nim widywać bo... Bo mi się podoba? Ni nie mogę zachować się jak dziecko.
       A kiedy mas czas?
Bez zastanowienia napisał
      Dostosuję się do Ciebie
Wow Nie wiedziałam że ma taką poprawną pisownię.
     Nie wiem jak chcesz. Kiedy masz czas?
 Przy ostatnim pytaniu się zawahałam. On chyba to zobaczył...
      Masz czas dzisiaj?
Szybko przeleciałam mój grafik co miałam w planach.
       Ok o której?
Czy mi się wydaje czy on si uśmiecha?
        Może być od razu po lekcjach?
O kurczaki będzie  ciężko.
        Ok
Odpisałam mu i zadzwonił dzwonek na przerwę. Odetchnęłam z ulgą. Napisałam mamie Żeby mi trochę ogarnęła w pokoju bo przyjdę z nim do projektu. Po zajęciach wyszłam przed uczelnię gdzie on już czekał. Fuck.
Z-Idziemy?-Zapytał podniecony
E-Tak-Powiedziałam cicho.
Z-Mogę się coś zapytać?
E-Słucham-powiedziałam nie patrząc na niego
Z-Po pierwsze spójrz mi w oczy.
E-nie mogę.
Z-Proszę...
E-Nie mogę. A przynajmniej  nie na terenie uczelni.
Z-Dlaczego?
E-Przestań zadawać głupie pytania.
Z-Nie są głupie.
E-Słucham co chciałeś się zapytać.
Z-Nie już  nie ważne.
E-To nie.
Dalszą drogę przeszliśmy w milczeniu. Jakieś 300 metrów od domu złapał mnie za rękę i zatrzymał.
Z-Dlaczego unikasz  mojego spojrzenia?
E-Przepraszam.
Z-Nie przepraszaj tylko powiedz.
E-Nie proszę nie każ mi tego robić.
Z-Okey. Chodźmy.
E-Chodź.-weszliśmy do domu w progu stała mama i Dan.-kurwa mać.-powiedziałam
D-Kotku nie przywitasz się ze mną?
E-Mam klienta-powiedziałam takim tonem aby dać mu do zrozumienia że nie chce go wiedzieć.
D-Zaczekam.
E-Nie wiem czy jest sens bo troch mi się zejdzie.
D-To w takim razie do jutra na uczelni.-powiedział i wyszedł. Posłałam mamie przepraszające spojrzenie na co ta skinęła tylko głową.
M-Zaraz wam coś przyniosę do picia. Pan może coś mocniejszego chce?
Z-Nie dziękuję. Jak można to kawę rozpuszczalną.
M-Ok a Tobie córcia co?
E-To co zawsze-powiedziałam z uśmiechem.
M-Okey-powiedziała i się zaśmiała.
E-Chodź do pokoju-powiedziałam i zaprowadziłam go do gabinetu gdzie było idealnie posprzątane. Wyjęłam z torby te zakichane projekty i pokazałam mu je.
Z-Wydaje mi się że jest okey.-powiedział i spojrzał na mnie a ja szybko odwróciłam głowę żeby  uniknąć jego wzroku.- Boisz się mnie?-zapytał
E-Nie
Z-To spojrzyj mi w oczy.-Powiedział a ja spojrzałam mu w oczy w których on utonął
E-Zadowolony?
Z-Wow-powiedział.
E-Właśnie dlatego nie chciałam.
Z-Przepraszam ale masz taki śliczne oczy.
E-Więc-zaczęłam żeby zmienić temat- Przerzucamy na real?
Z-Em Tak-powiedział kiedy się ockną
E-Okey.
Do pokoju weszła mama z kawą i ciastkami.
M-Proszę dzieciaczki.
E-Dzięki mamuś.-powiedziałam a ona posłała mi całusa w powietrzu.
M-To już nie pezrszkadzam-powiedziała i wyszła